>

„Przecież ono dobrze słyszy". I to zwykle prawda. Tylko nie o to chodzi.
To jedno z najczęściej powtarzanych zdań, które słyszę od rodziców. I bardzo często jest ono prawdziwe.
Badanie słuchu wychodzi prawidłowo. Dziecko reaguje, kiedy je wołamy z drugiego pokoju. Słyszy szczekającego psa, dzwonek do drzwi, szelest otwieranego cukierka. Z samym słyszeniem nie ma problemu.
Tylko że słyszenie i rozumienie to nie jest to samo.
Słyszysz każdy dźwięk i nadal nic nie rozumiesz
Wyobraź sobie, że ktoś mówi do Ciebie w języku, którego nie znasz. Słyszysz wszystkie dźwięki. Nawet potrafisz powtórzyć ich melodię, rytm, intonację. Ale czy rozumiesz przekaz?
Nie. I nie ma to nic wspólnego z Twoim słuchem.
U wielu dzieci problem nie leży w uchu. Ucho zrobiło swoje. Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy usłyszana informacja trafia do mózgu i musi zostać przetworzona.
Co dzieje się między „usłyszał" a „zrozumiał"
Żeby dziecko zrozumiało proste polecenie, nie wystarczy, że je usłyszy. Mózg musi w ułamku sekundy:
rozpoznać wszystkie słowa,
ułożyć je we właściwej kolejności,
nadać im znaczenie,
połączyć je z wcześniejszą wiedzą,
zaplanować odpowiednią reakcję.
To bardzo złożony proces. I każdy jego etap może zadziałać gorzej, niż powinien, mimo że słuch jest w pełni sprawny.
„Patrzy na mnie i nic nie robi"
Dlatego zdarza się, że dziecko patrzy na nas, słyszy każde słowo, a mimo to nie wykonuje polecenia.
Nie dlatego, że nie chce czy jest niegrzeczne. Nie dlatego, że nas ignoruje. Po prostu informacja nie została wystarczająco dobrze przetworzona.
To rozróżnienie jest ogromnie ważne, bo od niego zależy, czy dziecko usłyszy od dorosłych „skup się wreszcie", czy dostanie realne wsparcie.
Pytanie, które warto zadać zamiast „czy dziecko słyszy?"
W terapii nie wystarczy zapytać: „Czy dziecko słyszy?".
Dużo ważniejsze jest pytanie: co dzieje się z informacją po tym, jak zostanie usłyszana?
Czy dziecko ją rozumie?
Czy potrafi ją zapamiętać?
Czy umie połączyć ją z kontekstem?
Czy jest w stanie odpowiednio na nią zareagować?
To są pytania, które naprawdę przybliżają nas do zrozumienia trudności dziecka.
Słyszenie to dopiero początek drogi
O tym, jak dziecko funkcjonuje na co dzień - w przedszkolu, w domu, wśród rówieśników - decyduje przede wszystkim to, co jego mózg zrobi z tym, co usłyszało.
I właśnie dlatego w Neurosylabie® pracujemy nie nad samym odbiorem dźwięku, ale nad funkcjami, które stoją za przetwarzaniem języka. Zaczynamy od sylaby, bo to naturalna jednostka, którą mózg przetwarza język, i idziemy dalej - przez wyraz, zdanie i tekst. Więcej o tej metodzie przeczytasz tu: https://annagajda.pro/o-metodzie-neurosylaba
Inne artykuły
Odkryj więcej treści, które mogą Cię zainteresować.



