40% rabatu z kodem NEUROSYLABA40
40% rabatu z kodem NEUROSYLABA40
40% rabatu z kodem NEUROSYLABA40

Dlaczego przestałam skupiać się na objawach, a zaczęłam szukać przyczyny

Dlaczego przestałam skupiać się na objawach, a zaczęłam szukać przyczyny

Dlaczego przestałam skupiać się na objawach, a zaczęłam szukać przyczyny

Okładka artykuł dlaczego sylaba jest naturalną jednostką

Gdyby ktoś kilkanaście lat temu zapytał mnie, na czym polega dobra terapia, prawdopodobnie odpowiedziałabym bardzo podobnie jak większość specjalistów. Powiedziałabym, że trzeba dobrać odpowiednie ćwiczenia do problemu, z którym przychodzi dziecko. Jeśli dziecko nie mówi - pracujemy nad mową. Jeśli nie czyta - uczymy czytać. Jeśli ma trudności z koncentracją - ćwiczymy koncentrację.

I wiecie co? Przez jakiś czas naprawdę wierzyłam, że właśnie tak to działa.

Moje szafki pełne pomocy dydaktycznych

Pamiętam swoje szafki pełne pomocy dydaktycznych. Segregatory z kartami pracy. Dyski komputera wypełnione materiałami pobranymi z internetu. Kolejne szkolenia, z których wracałam z nowymi pomysłami. Każde wydawało się wartościowe i każde dokładało coś do mojego warsztatu.

Dzisiaj patrzę na to z ogromnym spokojem, bo wiem, że problem nigdy nie polegał na braku ćwiczeń. Ćwiczeń miałam aż za dużo. Brakowało mi czegoś zupełnie innego - zrozumienia mechanizmu.

To była zmiana, która całkowicie odmieniła moje myślenie o terapii.

Ten sam objaw, różne przyczyny

Zaczęłam zauważać, że dwoje dzieci może mieć dokładnie ten sam objaw, a potrzebować zupełnie innej pracy. Jedno nie mówiło, bo miało ogromne trudności z organizacją języka. Drugie nie mówiło z innych powodów. Jedno dziecko nie czytało, bo nie potrafiło zautomatyzować materiału językowego, inne dlatego, że wcześniej zabrakło odpowiednich fundamentów.

Coraz częściej zadawałam sobie pytanie, czy ja naprawdę rozwiązuję problem dziecka, czy tylko próbuję usunąć jego najbardziej widoczny objaw.

To pytanie wracało do mnie bardzo często.

Kiedy ćwiczenie działa tylko w gabinecie

Pamiętam sytuacje, kiedy dziecko podczas zajęć wykonywało zadanie niemal perfekcyjnie. Rodzic patrzył z zachwytem i mówił: „W domu nigdy tego nie zrobiło". Kilka dni później słyszałam jednak: „Na zajęciach potrafi, ale poza gabinetem nic się nie zmieniło".

Na początku było to dla mnie frustrujące. Przecież ćwiczenie zostało wykonane poprawnie. Skąd więc brak zmiany w codziennym funkcjonowaniu?

Dzisiaj odpowiedziałabym na to zupełnie inaczej.

Można nauczyć dziecko wykonać konkretne zadanie. To jeszcze nie oznacza, że zmieniliśmy sposób pracy jego mózgu.

To trochę tak, jak nauczyć kogoś jednego zdania w obcym języku. Będzie potrafił je powtórzyć, ale czy będzie umiał się porozumiewać? Raczej nie. Do tego potrzebny jest cały system, a nie pojedyncza umiejętność.

Dlaczego kolejność ma znaczenie

Z czasem zaczęłam coraz bardziej interesować się tym, jak mózg organizuje język. Nie tylko tym, czego dziecko nie potrafi, ale dlaczego tego nie potrafi.

To właśnie wtedy zaczęłam rozumieć, jak ogromne znaczenie ma kolejność.

Dzisiaj często mówię terapeutom, że największą wartością nie jest samo ćwiczenie. Ćwiczenie jest tylko narzędziem. O wiele ważniejsze jest to, dlaczego wykonujemy je właśnie dzisiaj, a nie miesiąc wcześniej albo dwa miesiące później.

Mózg nie lubi przypadku

Przez lata przekonałam się, że mózg nie lubi przypadku.

  • Potrzebuje porządku.

  • Potrzebuje przewidywalności.

  • Potrzebuje etapów, które wynikają jeden z drugiego.

Dlatego tak dużą wagę przykładam do nauki czytania sylabami. Nie dlatego, że jest to modne albo dlatego, że ktoś kiedyś tak zdecydował. Po prostu obserwuję, że dla wielu dzieci sylaba staje się naturalnym mostem między mową a czytaniem. Kiedy zostanie dobrze utrwalona, znacznie łatwiej przejść do wyrazów, później do zdań, a na końcu do tekstów. Każdy kolejny etap opiera się na poprzednim.

Nie chodzi o to, żeby dziecko jak najszybciej przeczytało pierwszy tekst.

Chodzi o to, żeby miało fundament, na którym będzie mogło budować kolejne umiejętności.

Funkcje językowe wzajemnie się wspierają

Przez ostatnie lata wielokrotnie przekonywałam się również, że rozwój języka trudno podzielić na oddzielne szufladki. W praktyce rzadko zdarza się, żeby poprawa w jednym obszarze nie wpływała na inne. Kiedy dziecko zaczyna lepiej przetwarzać materiał językowy, często łatwiej mu się uczyć, lepiej rozumie polecenia, sprawniej komunikuje się z otoczeniem. Poszczególne funkcje wzajemnie się wspierają.

To właśnie dlatego coraz mniej interesowało mnie kolejne „ciekawe ćwiczenie", a coraz bardziej cały proces.

Skąd wzięła się Neurosylaba®

Neurosylaba® nie powstała z myślą o stworzeniu następnego zestawu kart pracy.

Powstała dlatego, że sama potrzebowałam uporządkowanego systemu. Takiego, który odpowiada nie tylko na pytanie „co robić", ale przede wszystkim „dlaczego właśnie teraz".

To nie jest efekt jednego szkolenia ani jednej przeczytanej książki.

To wynik wielu lat obserwacji, zadawania pytań, popełniania błędów, szukania odpowiedzi i codziennej pracy z dziećmi oraz ich rodzinami.

Podsumowanie

Nie twierdzę, że istnieje jedno rozwiązanie dla wszystkich dzieci. Każde dziecko jest inne i wymaga indywidualnej oceny. Jestem jednak przekonana, że niezależnie od tego, z jakimi trudnościami pracujemy, zawsze warto zadać sobie jedno pytanie:

Czy skupiam się na tym, co widać na powierzchni, czy próbuję zrozumieć mechanizm, który stoi u podstaw tych trudności?

Od odpowiedzi na to pytanie bardzo często zaczyna się prawdziwa zmiana - nie tylko u dziecka, ale również u terapeuty.