40% dorosłych Polaków nie rozumie tego, co czyta. To nie zaczyna się w szkole.

40% dorosłych Polaków nie rozumie tego, co czyta. To nie zaczyna się w szkole.

40% dorosłych Polaków nie rozumie tego, co czyta. To nie zaczyna się w szkole.

Największy mit o czytaniu? Że czytanie to znajomość liter

Przez lata wmówiono nam, że dziecko umie czytać, jeżeli zna litery i potrafi złożyć je w wyraz.

Widzę literę „D", literę „O" i literę „M". Składam: „dom". Przeczytałam, więc umiem czytać.

Tylko czy naprawdę?

Bo przeczytać wyraz to jeszcze nie znaczy go zrozumieć. Przeczytać zdanie to nie znaczy wyciągnąć z niego wniosek. A przeczytać tekst to nie znaczy umieć wykorzystać zawarte w nim informacje.

I właśnie tutaj zaczyna się problem.

40% dorosłych Polaków ma niskie umiejętności rozumienia tekstu

Według badania PIAAC 2023 aż 40% dorosłych Polaków osiągnęło tylko pierwszy poziom umiejętności rozumienia tekstu. Średnia dla krajów OECD wyniosła 26%.

Co to oznacza w praktyce?

Osoby znajdujące się na pierwszym poziomie radzą sobie przede wszystkim z krótkimi tekstami, prostymi listami i informacją podaną wprost. Osoby poniżej tego poziomu potrafią zrozumieć co najwyżej krótkie, proste zdania.

Trudność pojawia się wtedy, kiedy trzeba połączyć kilka informacji, zauważyć zależność, wyciągnąć wniosek albo zastosować przeczytaną treść w konkretnej sytuacji.

Dane: OECD – PIAAC 2023

To nie są osoby, które nie znają liter. Większość z nich skończyła szkołę, czyta wiadomości, instrukcje, umowy i posty w internecie.

Tylko że samo rozpoznawanie słów nie jest jeszcze pełnym czytaniem.

Czytanie zaczyna się naprawdę wtedy, kiedy człowiek rozumie, analizuje, łączy informacje, wyciąga wnioski i potrafi wykorzystać to, co przeczytał.

Ten problem nie zaczyna się w liceum

Kiedy nastolatek nie rozumie lektury, nie potrafi samodzielnie napisać odpowiedzi albo uczy się tekstu na pamięć bez rozumienia jego treści, często szukamy przyczyny w szkole.

Mówimy, że za mało czytał, nie uważał na lekcjach albo nie nauczył się pracować z tekstem.

Tylko że trudności z czytaniem ze zrozumieniem zazwyczaj nie zaczynają się ani w liceum, ani nawet w pierwszej klasie.

One zaczynają się znacznie wcześniej – wtedy, kiedy rozwija się język dziecka.

Jeżeli dziecko ma ubogi zasób słów, nie rozumie dłuższych komunikatów, nie potrafi opowiedzieć wydarzenia, ustalić jego kolejności ani zauważyć związku między przyczyną a skutkiem, później będzie miało trudność ze zrozumieniem tych samych zależności zapisanych w tekście.

Bo tekst to przecież język. Tylko zapisany.

Najpierw język, później litery

Dziecko nie nauczy się rozumieć tekstu wyłącznie przez wielokrotne czytanie liter.

Do czytania potrzebuje znacznie więcej. Musi rozumieć mowę, rozpoznawać znaczenie słów, zapamiętywać ich kolejność i łączyć kolejne fragmenty w jedną całość. Powinno też analizować sylaby, utrzymywać informacje w pamięci słuchowej i zauważać zależności między zdaniami.

Jeżeli te podstawowe procesy nie działają prawidłowo, dziecko może nauczyć się odczytywać słowa, ale nadal nie będzie rozumiało tekstu.

Właśnie dlatego spotykamy dzieci, które czytają szybko, a po chwili nie potrafią powiedzieć, o czym przeczytały. Wracają do tekstu kilka razy, szukają odpowiedzi na chybił trafił albo powtarzają całe zdanie, nie rozumiejąc zawartej w nim informacji.

Technicznie przeczytały. Językowo – nie przetworzyły treści.

Dlaczego dzisiaj jest trudniej niż dwadzieścia lat temu?

Bo środowisko językowe dziecka bardzo zubożało.

Jest mniej rozmowy, wspólnego czytania, opowiadania, słuchania i prawdziwego uczestniczenia w codziennym życiu. Dorosły coraz częściej mówi krótko, szybko i poleceniami. Dziecko nie musi opowiadać, pytać ani wyjaśniać, ponieważ rodzic od razu domyśla się jego potrzeb.

Do tego dochodzą ekrany.

Ekran dostarcza ogromnej liczby obrazów i dźwięków, ale nie prowadzi z dzieckiem prawdziwej rozmowy. Nie czeka na odpowiedź, nie sprawdza, czy dziecko zrozumiało, i nie dostosowuje komunikatu do jego reakcji.

Dziecko ogląda coraz więcej, ale coraz mniej mówi. Słyszy setki słów, lecz nie zawsze uczy się ich świadomie używać.

A potem oczekujemy, że po rozpoczęciu szkoły usiądzie nad tekstem, połączy informacje, zauważy ukryty sens i samodzielnie wyciągnie wnioski.

Nie zaczynajmy od liter

Jeżeli chcemy przygotować dziecko do czytania ze zrozumieniem, musimy rozwijać język od pierwszych lat życia.

Rozmawiać. Zadawać pytania i czekać na odpowiedź. Wspólnie czytać i rozmawiać o przeczytanej historii. Pytać: „Dlaczego tak się stało?", „Co wydarzyło się najpierw?", „Jak myślisz, co będzie dalej?".

Ważne są również rytm, sylaby, powtarzanie i określona kolejność pracy. Mózg dziecka potrzebuje struktury. Musi nauczyć się słuchać, różnicować, zapamiętywać i łączyć kolejne elementy języka w całość.

Nie chodzi więc o to, żeby jak najszybciej pokazać dziecku cały alfabet.

Nie pracujmy wyłącznie na literach. Pracujmy nad procesami, które pozwalają dziecku zrozumieć to, co z tych liter powstaje.

W Neurosylabie® czytanie nie jest celem samym w sobie

W Neurosylabie® wykorzystuję czytanie jako narzędzie porządkowania języka i myślenia.

Dziecko nie uczy się przypadkowych liter ani nie zgaduje wyrazów na podstawie obrazków. Pracuje według określonej struktury: od sylaby do wyrazu, od wyrazu do zdania, a następnie do tekstu.

Jednocześnie słucha, patrzy, mówi, czyta i pisze. Uczy się utrzymywać kolejność, różnicować informacje, łączyć je ze znaczeniem i wykorzystywać w dalszej pracy.

Celem nie jest samo szybkie odczytanie wyrazu.

Celem jest doprowadzenie do sytuacji, w której dziecko rozumie język, samodzielnie myśli i potrafi posłużyć się przeczytaną informacją.

Zobacz mój film w którym opisuję na czym polega Neurosylaba®:

Bo dziecko, które zna litery, może jeszcze nie umieć czytać.

Prawdziwe czytanie zaczyna się dopiero wtedy, kiedy za odczytanym słowem pojawia się znaczenie, a za przeczytanym tekstem – rozumienie i myślenie.